Weekendownik #1 – Sandomierz

czyli 3 godziny od Warsawy

Od wyjazdu do Sandomierza minęło już sporo czasu (żeby nie powiedzieć to było BARDZO DAWNO temu), ale krótkie refleksje pojawiają się dopiero teraz! No cóż… życie zweryfikowało, że nie zawsze da się wszystko robić i opisać regularnie.

Wypad do Sandomierza był moim prezentem urodzinowym – sama sobie wybrałam, więc nie było mowy o narzekaniu! Taaaa… aż do momentu przyjazdu do Sandomierza, który niestety przypadł na bardzo późne godziny wieczorne. Jak się okazało miasto nie miało do zaoferowania absolutnie żadnego miejsca, w którym moglibyśmy coś zjeść. No cóż…zjedliśmy po dwie krówki, które przypadkowo znalazły się w naszych kieszeniach. Pierwsza przestroga: nigdy bądź głodny w Sandomierzu o godzinie 23 poza sezonem. Bo pozostaniesz głodny do rana! A nawet dłużej. Na śniadanie wybraliśmy się do Kordegardy (na samym Rynku) i niestety nie był to dobry wybór: jedzenie nie powalało, kawa była prawie zimna, a muza głośna jakby przygotowywali się do dobrej imprezy. No cóż:uznajmy, że sami jesteśmy sobie winni – mogliśmy to zaplanować lepiej.  Na szczęście potem było lepiej!

Miasto jakie jest, każdy widzi. Przyjemne, z przepiękną starówką oraz bardzo fajnym, historyczno-serialowym klimatem. Ale małe. Właściwie kilka godzin wystarczy, żeby przejść przez całe miasto i zaliczyć główne atrakcje. Nie zamierzam jakoś specjalnie opisywać, co koniecznie należy zwiedzić, a co można sobie darować – wystarczająco dużo przewodników powstało na ten temat. Ale kilka ciekawostek zebrać w całość muszę.

  1. Mały Rzym: Sandomierz jest nazywany Małym Rzymem i na to miano w 100% zasługuje. Sandomierz również jest miastem położonym na 7 wzgórzach (tak jak Rzym), pod którym wiją się piwnice kupieckie i lochy ( w Rzymie mamy katakumby – no całkiem podobnie, prawda?). Poza tym spacerując małymi i krętymi uliczkami pomiędzy kamienicami możemy poczuć trochę włoski klimat. Dobra, Sandomierz jest mniejszy, mniej spektakularny, ale nasz i do tego: bliżej i taniej.
  2. Sandomierskie trunki: Sandomierz jeszcze w jednej rzeczy przypomina Rzym (a może i całe Włochy): wino! Okoliczny mikroklimat sprzyja uprawom winorośli i tak oto w regionie sandomierskim mamy kilka winnic: Winnica Płochockich, Winnica nad Jarem, Winnica Sandomierska i Winnica Dominikanów. Pewnie jest ich więcej, ale innych nie znam :). Według Pani obsługującej nas w Bistro Podwale: jak czerwone to z Winnicy nad Jarem, jak białe to z Winnicy Płochockich, a wino Dominikanów jest sprzedawane podobno tylko w przyklasztornym sklepiku (chociaż wydaje mi się, że widziałam w sklepie online 😉 ).
  3. Optymistyczne kamienie: okolice Sandomierza są jedynym miejscem na świecie, gdzie występuje krzemień pasiasty zwanym kamieniem optymizmu. Za kamieniami nie przepadam, biżuterii też nie noszę, ale rękodzieła polskich artystów z użyciem tego kamienia są po prostu piękne. Najbardziej znanym artystą pracującym z krzemieniem pasiastym jest Cezary Łutowicz. Zarówno jego prace jak i prace innych artystów można oglądać w Muzeum Okręgowym w Sandomierzu. Z ciekawostek: kamień optymizmu był klejnotem polskiej prezydencji w Unii Europejskiej – no bo w końcu „rzadszy niż diament”!

IMG_3631IMG_3735

Na początku posta narzekałam na stronę gastronomiczną, ale nie jest tak źle! Sandomierz ma naprawdę ciekawe knajpki i restauracje, które warto odwiedzić. Przede wszystkim wspomniane już Bistro Podwale (http://www.bistropodwale.pl), które dosłownie w 15 minut zapełniło się po brzegi ludźmi! Ponadto Lapidarium na rynku, które mi się kojarzy przede wszystkim z miejscem na piwo i cydr (http://lapidariumpodratuszem.pl). Typowo piwnym miejscem jest Cafe Iluzjon (http://www.iluzjoncafe.pl), które pewnie skradłoby moje serce, gdyby nie fakt, że trafiłam tam wygłodzona o 23, a oni nie mieli nic do jedzenia.

IMG_3613
Bistro Podwale, Sandomierz. fot. własna

Dla aktywnie spędzających czas Sandomierz jest idealny, żeby pojeździć rowerem lub pospacerować po Wąwozach. Jednak Ci, którzy lubią zwiedzać mogą również odwiedzić kilka fajnych miejsc obok Sandomierza:

  • Zamek Krzyżtopór – znajduje się około 40 minut jazdy samochodem od Sandomierza. Zamek w kompletnej ruinie, ale wciąż budzi respekt zwiedzających i działa na wyobraźnię. Z ciekawostek: największa budowla pałacowa w Europie przed powstaniem Wersalu.
  • Baranów Sandomierski – mhm… no ładny, ale jakoś nie porywa. Ale można pograć w golfa na pocieszenie :).

Reasumując, urocze miasteczko na weekend nie dalej niż 3 godziny od Warszawy.

IMG_3733
Krzyżtopór. fot. własna

3 thoughts on “Weekendownik #1 – Sandomierz”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s