Dziecko! Ale daruj sobie te studia humanistyczne!

5 subiektywnych powodów, dla których jednak warto studiować języki obce!

O tym, że warto jest się uczyć języków obcych mówi się już od dawna. No bo pomaga znaleźć lepszą pracę, poznać świat i otwiera umysł – prawdy ogólne, z którymi ciężko jest się nie zgodzić. Sama studiowałam filologię i mówię biegle po angielsku, francusku i hiszpańsku (no i po polsku oczywiście), więc mogę się wypowiedzieć w temacie. Czy te języki w ogóle się do czegoś przydają? Tak! I to bardzo! Ale nie zawsze tak jak nam się wydaję.

Zrobiłam sobie krótką analizę co znajomość języków zmieniła w moim życiu i takie oto mamy wyniki:

  1. Mam zawód! no bo bez angielskiego to rzeczywiście jest dość ciężko na dzisiejszym rynku pracy. Nie oszukujmy się: angielski jest standardem w korpo i bez niego ani rusz jeżeli zależy nam na rozwoju zawodowym. Jak to było u mnie? No cóż… Zawsze chciałam być tłumaczem przysięgłym i nawet skończyłam studia podyplomowe z zakresu tłumaczenia pisemnego (z języka hiszpańskiego) i w wieku 23 lat wiązałam swoją przyszłość właśnie z tym zawodowem. Życie jednak szybko zweryfikowało i z tłumaczenia nici. Na całe moje szczęście! Ale znajomość angielskiego i francuskiego okazała się pomocna w poszukiwaniu pracy tuż po studiach i tak oto trafiłam do jednej z międzynarodowych firm, która w Warszawie miała swoje SSC. Tak zaczęła się przygoda w branży rekrutacyjnej i trwa nadal. Nie miałam (i nadal nie mam) wykształcenia kierunkowego, ale wcale nie spowalnia to mojego rozwoju zawodowego. Po mojej 3-letniej przygodzie w międzynarodowej firmie, w której miałam okazję nauczyć się szalenie dużo w różnych zdecydowałam się na wyjście ze strefy komfortu i przejście do agencji rekrutacyjnej (sprzedaż i te sprawy).  Niestety nie mam już kontaktu z językiem, ale za to rozwijam inne kompetencje!
  2. Perfectionism? Go away! Chodzi mi przede wszystkim o to, że przestałam się bać popełniać błędy. No bo umówmy się: nie da się nie popełniać błędów w języku obcym, a przynajmniej na początku naszej drogi językowej. I tak oto kaleczyłam ten biedny francuski i hiszpański, ale na szczęście każdy rodowity Francuz i Hiszpan był zafascynowany tym, że w ogóle mówię w ich języku. Inaczej zresztą byśmy się nie dogadali, bo Francuz z angielskim nie jest za pan brat, a Hiszpan to ogólnie nie jest za pan brat z żadnym językiem (bez urazy! Zresztą zmienia się, bo znam Hiszpana, który mówiąc po polsku używa praskiego slangu 😉 ). Oprócz odrzucenia puryzmu językowego nauczyłam się śmiałości i samodzielności: trzeba było jakoś załatwić internet w studenckim mieszkaniu w Madrycie i podpisać tę umowę na wynajem mieszkania. A wszystko to po roku nauki, czyli nie za dużo! I jakoś poszło.
  3. Zyskałam nowe hobby: jakkolwiek dziwne to nie będzie, to języka najbardziej lubię uczyć innych. Właściwie już na studiach zaczęłam dawać korki i do tej pory nie zdecydowałam się z tego zrezygnować (mimo, że praca zaspokaja moje żądze pieniężne ;)). Najzwyczajniej na świecie daje mi to dużo satysfakcji i lubię obserwować postępy, których jestem autorem (cóż za brak skromności)! W sumie myślałam, że zostanę lektorem, ale jakoś się nie złożyło.
  4. Rozumiem więcej inaczej: nie da się ukryć, że dzięki znajomości języków po prostu wiemy więcej. A już na pewno możemy spojrzeć na daną sytuację z różnych perspektyw. I tak na przykład mogłam całe zamieszanie z karakalami obserwować w mediach nie tylko polskich, ale i francuskich, na Brexit patrzeć z perspektywy prasy brytyjskiej czy szkokiej, a otwarcie się Kuby na świat śledzić również w prasie kubańskiej (no tutaj trzeba wszystko dzielić na dwoje). I właśnie dzięki językom sama sobie interpretuje świat. Dla jasności : szalenie cenię sobie tłumaczy, bo wiem jak trudną mają pracę. Ale wiem też, że tłumaczenie to też interpretacja i czasami wydźwięk oryginału jest zwyczajnie zaburzony. I właśnie dlatego zawsze sięgam po oryginał! Wiem, że nikt ani nic nie stoi pomiędzy mną a autorem i mam pole do własnej interpretacji jego słów. kaboompics.com_Girl reading book at water

I chociaż często marudzę, że mogłam iść na zupełnie inny kierunek, jakiś taki bardziej przyszłościowy, to na całe szczęście tego nie zrobiłam. Z biegiem czasu wydaje mi się, że to była całkiem niezła decyzja – ważne to umieć wykorzystać to co się naumiałam przez te 4 lata studiów. 5. I jeszcze jeden benefit ze studiowania filologii: ludzie! Poznałam fantastycznych ludzi, którzy do dnia dzisiejszego inspirują mnie w taki czy inny sposób. Chociaż możliwości do spotkań coraz mniej, to na szczęście pozostaje Facebook! Poza tym mam wrażenie, że studia w języku obcym sprawiły, że jestem bardziej otwarta na innych i ciekawa tego, co mają do powiedzenia. I mogę chyba powiedzieć, że filologia dodała dawkę ekstrawersji do mojej introwertycznej osoby!

15 thoughts on “Dziecko! Ale daruj sobie te studia humanistyczne!”

  1. No popatrz, wahałam się czy iść na filologię angielską, a Ty, jeszcze mnie tym postem zachęciłaś…
    Uwielbiam język angielski i chciałam iść w tym kierunku, mimo, że „pełno wszędzie ludzi po filologii”.
    Myślę, że mam dar nauczania i bardzo chciałabym dawać w przyszłości korepetycje, bo z nauczycielami miałam niestety nie najlepsze doświadczenia.
    Francuskiego zaczęłam się kiedyś uczyć, ale ciągle odkładam go na później… Po maturze do niego wracam 😉
    Pozdrawiam, Julia

    Polubione przez 1 osoba

  2. Ja mam inne wykształcenie, ale chętnie poszłabym na anglistykę, bo lubię języki obce i mam do nich bakcyla. Bardzo ważny fragment o nie baniu się popełniania błędów. „Czemu nie mówisz po angielsku? Bo mam za mało pratyki! Czemu nie masz praktyki? Bo boję się mówić” 😉 Mówienie w obcym języku wymaga praktyki. Ja na przykład mówię sama do siebie czasem po angielsku 😉

    Polubione przez 1 osoba

  3. W październiku mam zamiar zacząć studia na kierunku filologia angielsko-chińska i generalnie również mam w planach bawić się w tłumaczenia, jednak co będzie to już zweryfikuje życie. Też słyszę że co ja po tym będę miała, ale innego kierunku dla siebie niż języki obce nie widzę i liczę, że jakoś to będzie 😉

    Polubione przez 2 ludzi

  4. Żebyś ty wiedziała ile osób odradza mi filologię rosyjską 😀 😛 Im bardziej oni mnie zniechęcają, tym bardziej wiem że chcę to studiować 😀 Moim zdaniem nauka języków obcych to najlepsza inwestycja, jaką możemy dla siebie zrobić. 😀 Oczywiście jest to pracochłonny proces, ale jak najbardziej opłacalny! 😀
    Pozdrawiam.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s