O tym jak nie spalić krótkiej rozmowy.

Część III. Jak rozmawiać o pieniądzach.

Chyba najtrudniejszy moment na rozmowie rekrutacyjnej, to ten kiedy trzeba przejść do oczekiwać finansowych. Sprawa jest bardzo istotna zarówno dla jednej jak i drugiej strony, więc dobrze, Drogi Kandydacie, jest być przygotowanym. Tylko jak to zrobić? Właściwie są trzy rzeczy, które musicie koniecznie zrobić przed przyjściem na rozmowę rekrutacyjną.

  1. Poznajcie średnie zarobki na stanowiskach na jakie aplikujecie. Od razu uprzedzę pytanie: takie raporty są publikowane przez agencje rekrutacyjne (Antal, Hays, Michael Page, itp.). I nie są idealne, bo każdy z tych raportów pokazuje różne wynagrodzenia. No cóż. Nie ma idealnie, ale przynajmniej jakieś ogólne rozeznanie możecie mieć. Zawsze zostaje opcja podpytania znajomych, którzy pracują na podobnych stanowiska – może się podzielą.
  2. Ustalcie kwotę optymalną.
  3. Ustalcie kwotę minimalną i absolutnie nigdy nie gódźcie się na mniejsze finanse. No chyba, że praca daje Wam fajne możliwości awansu, benefity i naprawdę pomoże Wam w rozwoju zawodowym. Wtedy można jeszcze pokminić.

Zadanie domowe wykonane. I co teraz? Do tej pory o finansach rozmawiało się na rozmowie rekrutacyjnej face to face, co znacznie ułatwiało sprawę. No bo small talk mamy już za sobą, zdążyliśmy wymienić kilka uwag na temat korków w Warszawie i jeszcze na dodatek mamy za sobą sesję Q&A. Ale czasy się zmieniły i bardzo często wątek finansów jest poruszany po 5 minutach rozmowy telefonicznej. Z jednej strony bardzo nieładnie, a z drugiej strony…co za optymalizacja czasu! I to nie tylko rekrutera, ale również kandydata. I co ciekawe bardzo często to właśnie kandydat sam kieruje rozmowę na wynagrodzenie. I wbrew pozorom nie ma w tym nic złego jeżeli pytanie jest zadane dyplomatycznie 🙂 Oczywiście pytanie: „Niech mi Pani powie ile tam będę zarabiał, to porozmawiamy” – odpada. No bo nawet jeżeli ktoś jest super specjalistą, to z takimi umiejętnościami komunikacyjnymi daleko nie zajedzie.

Co jeszcze jest niedopuszczalne na rozmowie rekrutacyjnej? Tłumaczenie się z oczekiwań finansowych. Dla rekrutera kluczowa informacja, to widełki. I tyle. A 5-minutowy monolog, który ma argumentować dlaczego kandydat chce zarabiać 10k brutto jest naprawdę zbędny. Co więc powiedzieć? Albo same widełki albo prosty komunikat: „Biorąc pod uwagę moje kompetencje, to chciałbym zarabiać 10k brutto”. I już. Oczywiście padnie ze strony rekrutera czy jest to negocjowalne (nie znam takiego, który tego pytania nie zadaje). I wtedy właśnie pada kwota minimalna, czyli życie na krawędzi mode on. I odkrywamy teraz tajemnicę wszechświata: nie rekomendujemy Was z tą niższą kwotą do biznesu (a już na pewno nie zrobi tego konsultant zewnętrzny z agencji rekrutacyjnej). My po prostu musimy wiedzieć jakie mamy możliwości negocjacyjne i jak tu pogodzić interesy wszystkich zainteresowanych, co by dobrnąć do happy endu.

Bardzo często pojawiają się na rozmowach dodatkowe pytania związane z wynagrodzeniem: czy w trakcie okresu próbnego kandydat zgodzi się na niższą pensję, jakie są aspiracje finansowe kandydata w perspektywie roku czy dwóch lat, czy wynagrodzenie w formie podstawy i prowizji jest akceptowalne dla kandydata, itp. I jak tu ugryźć temat? Szczerze! Po prostu odpowiadamy szczerze zgodnie z oczekiwaniami. No bo po co potem być rozczarowanym (i jeszcze rozczarować tych biednych rekrutujących ;)).

I na koniec jeszcze jeden komentarz z wewnątrz agencji rekrutacyjnej odnośnie hejtu w internecie związanego z brakiem widełek: jak tylko możemy, to podajemy widełki w opisie stanowiska lub dodatkowych informacjach dla kandydatów. Jeżeli takiej informacji nie podajemy, to po prostu nie możemy: klient nie chce ujawniać takich informacji, a my jesteśmy związani umową. Oczywiście agencja agencji nie równa, ale wypowiadam się za siebie :).

 

3 thoughts on “O tym jak nie spalić krótkiej rozmowy.”

  1. Przydatne informacje! 🙂 Natomiast powiem szczerze, że wiele by ułatwiło, gdyby w ofrtach pojawiały się widełki płacowe. Na wzór tego, co jest np. w Stanach. W ogłoszeniu rekrutacyjnym widnieje kwota rocznych zarobków. I jest to rozwiązanie dobre zarówno dla frmy, jak i kandydata. Firma jasno mówi, jaką kwotę jest w stanie zaproponować i oszczędza czas, bo nie musi przesiewać kandydatów, których oczekiwania są zbyt odległe, a z drugiej strony kandydat też jest zadowolony z jawności wynagrodzeń, bo od początku wie, czy godzi się na taką stawkę, czy jest ona rozbieżna z oczekiwaniami.

    Lubię to

    1. Zgadzam się z Tobą, że widełki są pożądane i niestety niewiele klientów/firm decyduje się na ich podawanie. Dlatego jak mogę to od razu podaję lub chociaż ustosunkowuję się do ich oczekiwań w pierwszej 🙂

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s