I co Ty wiesz o sobie?

Autorefleksja, czyli prosty przepis na szczęście.

No właśnie. Przed takim pytaniem stanęłam na warsztatach z komunikacji biznesowej. Proste zadanie na przełamanie lodów: napisz swoje imię pionowo na kartce – dopisz wyrazy w poziomie, które będą Cię opisywały. Niby proste, bo przecież kto mnie zna lepiej niż ja sama (oczywiście oprócz tych wszystkich, którzy wiedzą o mnie wszystko, bo w końcu znają mnie aż miesiąc). A jednak ćwiczenie okazało się dość wymagające, bo wpisanie „miła” i „sympatyczna” oznacza po prostu nijaka. Na szczęście nie byłam sama: po minach wywnioskowałam, że większość z obecnych była mocno zaskoczona takim obrotem spraw! Według badań poświęcamy średnio 3-minuty dziennie na autorefleksję, więc nie ma co się dziwić.

Średnio 3 minuty – a to oznacza, że część z nas w ogóle nie myśli o sobie. Nie zawracamy sobie głowy introspekcją i analizą własnego ja czy własnych potrzeb. Żyjemy w bardzo dynamicznym świecie, mamy mnóstwo obowiązków nie tylko w życiu zawodowym, ale również w prywatnym, a społeczeństwo wymaga od nas bardzo dużego zaangażowania. W konsekwencji nie mamy najzwyczajniej czasu na poświęcenie tych jakże cennych minut na autorefleksję. A szkoda! Takie wejrzenie w siebie może mieć pozytywny wpływ na nasze życie (sprawdzone!).

  1. Zrozumienie własnych emocji. Emocje – sprawa trudna do okiełznania. Nierzadko nie da się ich łatwo zidentyfikować i szybko zdefiniować o co tak naprawdę chodzi. A poza tym często taka autorefleksja po prostu boli i ukazuje nasze ja realne w opozycji do ja idealnego. Jednak nazwanie emocji i zidentyfikowanie ich źródeł może być naprawdę zbawienne w skutkach. Ten etap wydaje mi się być wyjściowym do wprowadzenia zmian w swoim życiu.
  2. Eliminacja negatywnych emocji. A co za tym idzie eliminacja wszystkiego co je powoduje (lub chociaż minimalizowanie): rzeczy, sytuacje, ludzie, własne zachowania. Często tkwimy w takim samym schemacie przez wiele lat i boimy się go przełamać. Czyli klasyczne błędne koło. Każdy z nas boi się zmian, bo jak mawia stare przysłowie: ch*wo, ale stabilnie. Niestety brak wprowadzenia choćby najdrobniejszej zmiany na pewno nie poprawi sytuacji. Także odwagi!
  3. Więcej endorfin! Introspekcja pozwala nam na stwierdzenie, co sprawia nam największą radość. Warto zadać sobie kilka prostych pytań (i szczerze na nie odpowiedzieć): Co daje mi największą satysfakcję? Z jakich osiągnieć jestem najbardziej dumny/a? Pytania jak na rozmowie rekrutacyjnej, ale zasadne i pomocne. Bardzo przydatna wiedza, żeby czerpać więcej radości z codziennych aktywności.
  4. Beat that fear! Właśnie! Każdy z nas czegoś się boi: odrzucenia, porażki w pracy, krytyki czy nawet pająków. A świadomość własnych słabości i mocnych stron pozwala  nam się z tym zmierzyć.
  5. Autorefleksja, czyli droga do sukcesu. Introspekcja pomaga nam rozpoznać emocje i zidentyfikować źródła emocji pozytywnych i negatywnych. Dzięki temu możemy zminimalizować wpływ negatywnych emocji na nasze życie przez wykluczenie ich źródeł oraz zwiększyć udział w naszym życiu tego, co nas cieszy. W konsekwencji mamy więcej chęci, więcej energii i więcej czasu na skupianie się na tym, co naprawdę nas cieszy i daje satysfakcję!

Kilka minut poświęconych na autorefleksję w naszym życiu może przynieść wiele korzyści w dłuższej perspektywie czasu 🙂 I przede wszystkim pozwoli nam osiągnąć szczęście. Takie szczęście w wydaniu indywidualnym, a nie narzuconym przez otoczenie. Ja swoje zadanie domowe odrobiłam 😉

 

22 thoughts on “I co Ty wiesz o sobie?”

  1. Piękny post, z którym zgadzam się jak najbardziej. Niestety pojawia się tutaj klasyczna różnica między wiedzą, a zrozumieniem. Osoby które mają tak samo jak Ty, rozumieją o co chodzi, dla innych to trochę takie puste słowa. Choć i tak wiem, że napisałaś to głównie dla siebie, co jest najlepsze! 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  2. Wydaje mi się, że poświęcam trochę więcej niż 3 minuty dziennie na myślenie o samym sobie. Od jakiegoś czasu biorę kartkę, długopis i notuję wnioski do jakich doszedłem, a także wyznaczam samemu sobie cele do osiąngnięcia- te małe, na tydzień/dwa, jak i te na miesiąc czy rok… Polecam spróbować!

    Polubione przez 1 osoba

  3. mi się wydaje, że obecnie ludzie i tak żyją bardziej świadomie niż jeszcze kilkanaście lat temu – może dlatego, że mamy więcej opcji, wśród których możemy wybierać. nasi rodzice nie mieli ich zbyt wiele i żyli właśnie takim narzuconym życiem. dlatego uważam, że poznawanie siebie i wsłuchiwanie się w swoje potrzeby jest teraz ważniejsze niż kiedykolwiek wcześniej – trzeba w końcu dobrze wybierać 😉

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Dobry wybór jest w istocie podstawą do podniesienia jakości naszego życia. Ale czy żyjemy bardziej świadomie? Część z nas na pewno, ale obserwując najbliższe otoczenie dość często odnoszę wrażenie, że robimy to, czego oczekuje od nas społeczeństwo. I nie zawsze jest to coś, co nam samym sprawia przyjemność, niestety. ale mam nadzieję, że się mylę! Choć mylić się nie lubię 🙂

      Polubione przez 1 osoba

  4. Ja mam chyba odwrotnie! Codziennie myślę o swoim zachowaniu, o tym jak traktuję swoje otoczenie i jaka bym chciała być. Często kończy się na chwili smutku, bo wychodzi, że jestem w niezłej dupie z rozwojem, ale chociaż na chwilę rozmyślam, że może być inaczej 😀

    Polubione przez 2 ludzi

  5. Cenne uwagi, ale rozpoznawanie emocji to jeszcze nie wszystko. To dopiero wierzchołek góry lodowej. Pod nimi są jeszcze nieprawdziwe przekonania, ego, zniekształcenia, oceny, wartości. Droga do poznania siebie jest długa. Ale bardzo wartościowa i czym dalej się nią idzie, tym piękniejsze widoki po bokach. 🙂

    Polubione przez 2 ludzi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s