Dlaczego już nie jestem perfekcjonistką?

3 sfery mojego życia, w których (już) nie pozwalam sobie na perfekcjonizm

Perfekcjonizm – niby dobra sprawa. Staramy się, żeby wszystko co robimy i wszystko nad czym pracujemy było idealne. Każda sfera naszego życia musi być dopracowana do perfekcji. W pracy poprawimy jeden raport pięć razy, żeby nie pominąć jakiegoś szczegółu. W domu zawsze musimy mieć idealny porządek, bo przecież jest to dowód na to, że jako kobiety potrafimy zadbać o naszą przestrzeń. Zanim wyjdziemy z domu kilka razy upewnimy się czy nasz makijaż i nasze ubranie jest idealne. Z uporem dbamy o idealne ciało, więc każdego dnia spędzamy po 2 godziny na siłowni.

Takich „idealnych” obszarów w naszym życiu jest oczywiście więcej i zależą od tego jakie funkcje i role spełniamy w  życiu i społeczeństwie. I bardzo dobrze, że staramy się być perfekcyjne w wielu aspektach, ale niestety nie zawsze się da i nie zawsze warto 🙂 Ciężko jest w każdej sferze życia być idealnym, a w skrajnym przypadku takie dążenie może mieć bardzo destrukcyjny wpływ na naszą psychikę. Ja perfekcjonizmu musiałam się oduczyć i bardzo się cieszę, że mi się udało (prawie) 🙂

  1. Praca – oj… i tu chyba było mi najtrudniej. Bardzo angażowałam się w swoją pracę i z uporem dążyłam do tworzenia idealnych rozwiązań dla klientów czy zaspokajania ich potrzeb biznesowych. Spędzałam długie godziny na analizie potrzeb, dopasowywaniu rozwiązań, analizie budżetu i poprawianiu prezentacji przed kick-off callem. Ciągłe nanoszenie poprawek wydłużały czas pracy nad konkretnym projektem, a niezadowolenie z własnej pracy (bo mogłam przecież coś przygotować lepiej) obniżało moją samoocenę. Teraz wiem, że niestety nie zawsze się dało przerobić taki ogrom zadań, a czasami nie zawsze było to możliwe ze względu na czynniki niezależne ode mnie. A moje podejście do pracy i zadań jest nadal bardzo poważne i przykładam się do pracy (bo lubię to, co robię), ale już wiele rzeczy postrzegam inaczej i w inny sposób się do nich zabieram. A jak coś nie jest idealnie zrobione, to jeszcze nie znaczy, że jest złe!
  2. Relacje z innymi – no tak.  Chciałam być idealną dziewczyną, koleżanką, przyjaciółką,  córką, itd… Pięć razy zastanawiałam się czy powinnam coś zrobić, jak powinnam to zrobić i jak zostanie to odebrane. W konsekwencji prowadziło to do wytworzenia mojego sztucznego „ja”, kogoś kim nigdy nie byłam, a próbowałam (pewnie z marnym skutkiem :D). Ilekroć coś poszło nie po mojej myśli, to próbowałam ustalić gdzie leżał mój błąd. Gotowy przepis na tragedię.
  3. Wygląd – niech podniesie rękę ten, kto nie chciał być idealny w każdym calu. Ja chciałam i to bardzo. W sumie nic złego, bo zawsze takie dążenie ma korzystny wpływ na nasze ciało: więcej sportu, lepsze odżywianie się. Why not? Niestety takie zatracanie się w dążeniu do idealnego ciała może mieć negatywne skutki na kilku płaszczyznach. Tak wiele czasu poświęcamy na dbanie o własne ciało, że najzwyczajniej nie mamy czasu dla przyjaciół. Zatracamy obiektywizm w ocenie naszego ciała, więc zawsze jesteśmy najgorsi, najbrzydsi, itd. No i cały czas jesteśmy w złym humorze. Tylko po co?

Reasumując: perfekcjonizm nie popłaca! Oczywiście nie chciałabym, żebyście mnie źle zrozumieli: zawsze warto się starać i dawać z siebie jak najwięcej, ale zawsze przy zachowaniu zdrowych proporcji i dystansu do otaczającego nas świata. No i kluczem do sukcesu i sam fakt robienia czegoś, a nie skupianie się na rezultacie.

A jak Wy podchodzicie do perfekcjonizmu? Ciekawa jestem czy macie podobne doświadczenia?

9 thoughts on “Dlaczego już nie jestem perfekcjonistką?”

  1. Też o tym kiedyś pisałam;) Perfekcjonizm to może być prawdziwa zmora, ja kiedyś też miałam z nim problem, na szczęście dzięki książkom i praktyce, udało mi się go w większym stopniu pozbyć. Myślę, że pół biedy jak jesteśmy perfekcjonistami w kwestii wyglądu, bo to, tak jak piszesz, może wyjść nam na dobre. Jednak perfekcjonizm w działaniu może nawet te działanie nie tyle co spowolnić, ale je ograniczyć do zera. Na szczęście da się z tym walczyć! 😉 Powodzenia! Pzdr:)

    Polubione przez 1 osoba

    1. Temat pewnie jest często opisywany i dobrze 🙂 Cieszę się, że nie tylko ja mam takie podejście. Niestety cały czas obserwuję nawet w najbliższym otoczeniu, że nadmierny opór w dążeniu do perfekcji jest po prostu „blockerem” działań. I niestety potrafi diametralnie obniżyć samoocenę, bo nigdy nie jesteśmy w stanie zaspokoić własnych wymagań. Pozdrawiam ! 🙂

      Polubione przez 2 ludzi

  2. Świetnie wpisujesz się w mój najnowszy wpis. Piszę tam właśnie o pewnej chorobie, która infekuje, trawi i niszczy nasz umysł. Pęd za wyimaginowanym ideałem, okupiona wyrzeczeniem gonitwa za bliżej niedookreślonym ideałem, mania bycia wzorem. Niestety w gruncie rzeczy zatracamy w tym wszystkim to, co najważniejsze. Normalność. Osobiście nie wspieram (a wręcz nie znoszę) lenistwa i bylejakości, ale coraz więcej osób popada w całkowitą tego skrajność. Niesamowite przeciążenie się z tego rodzi. Jeśli masz ochotę spojrzeć na moje dywagacje, zapraszam 🙂

    Polubione przez 2 ludzi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s