Zakopane Odkopane*

No cóż… Na narty zdecydowaliśmy się jechać właśnie do zimowej stolicy Polski. Nie mogę powiedzieć, że był to szczyt moich marzeń, bo wiadomo: słynna zakorkowana Zakopianka, słabe warunki na stokach, tłumy na Krupówkach i do tego jeszcze ceny dość mocno wygórowane. Niestety bardzo szybko musiałam się poddać, ponieważ On jechał w polskie góry po raz pierwszy (!) i koniecznie musi spędzić urlop właśnie tam. Przecież nie będziemy jechać do jakiejś Austrii, Szwajcarii czy innych Francji. Ehh…. No to pojechaliśmy!

I pojawiło się pierwsze zaskoczenie: brak korków! Trasę Warszawa-Zakopane przejechaliśmy nadzwyczaj płynnie. Fakt – prowadził nas Wujek Google i pomógł ominąć korki, ale mimo wszystko uznałam to za pierwszy sukces i punkt dla Zakopanego. Kolejny plus: nocleg. Zarezerwowaliśmy pobyt z dala od centrum Zakopanego. W dodatku pensjonat nie był 100% chatą góralską jakie pamiętałam z dzieciństwa, a raczej mieszanką góralskiego folkloru z jakże modnym stołecznym stylem loftowym. Z okna widok na Giewont (jak nie ma chmur, mgły i smogu, czyli jeden jedyny raz!), przyjemny kącik biblioteczny z kominkiem oraz przestronna kuchnia do dyspozycji gości. Coraz lepiej!

Na drugi dzień rozpoczęliśmy zakopiańską przygodę pełną parą. I muszę przyznać, że po raz pierwszy nie spędziłam całego urlopu zimowego na stoku (chlip, chlip), ale poznałam zupełnie nowe oblicze stolicy polskich gór. Było artystycznie, ekskluzywnie, leniwie no i oczywiście aktywnie. Kilka najfajniejszych miejsc poniżej (lista nie wyczerpuje potencjału Zakopca!):

  1. Galeria Władysława Hasiora – filia Muzeum Tatrzańskiego. Na pewno warta odwiedzenia, ale nie mogę stwierdzić, że styl artysty specjalnie przypadł mi do gustu. Hasior był prekursorem pop-artu i sztuki assemblażu w Polsce i (podobno) barwną postacią. Kilka eksponatów jest rzeczywiście bardzo ciekawych, ale jak dla mnie za dużo rzeczy w jednym miejscu i ciężko się skupić na podziwianiu 🙂 Fajny klimat tworzą lustra: położone w kilku miejscach na podłodze zmieniają odbiór eksponatów.
  2. Galeria Sztuki XX wieku w willi Oksza – filia Muzeum Tatrzańskiego. Zdecydowanie tak! Galeria skupiona na czołowych artystach okresu międzywojennego (czyli jak dla mnie najbardziej intereującego okresu polskiej sztuki i kultury): Witkacy, Rafał Malczewski, Zofia Stryjeńska. I sama willa niczego sobie!
  3. Słynne Termy Bukovina: no dobra, o termach za dużo nie opowiem, bo właściwie poszliśmy do spa 🙂 Wybraliśmy pakiet dla dwojga, czyli 2-godzinne nic nie robienie w basenach i saunach, masaż relaksacyjny i zabieg na twarz. No i jeszcze koktajl dostaliśmy! Do tej pory zdecydowanie nie byłam typem „leżę i pachnę”, ale w życiu wszystkiego trzeba spróbować. I lata też lecą do przodu, więc może niech zadbają Ci co się na tym lepiej znają :). werdykt: polecam! Cena trochę wysoka (700pln za dwie osoby), ale Termy Bukovina są w modzie, więc mogą sobie pozwolić.
  4. A, że term w okolicach Zakopanego pod dostatkiem pojechaliśmy jeszcze do niedawno otwartych Term Chochołowskich. I tutaj już korzystaliśmy z saunarium i term przez calutki dzień! W samych termach zdecydowanie zbyt tłoczno, ale saunarium było naprawdę fajną strefą relaksu: kilka rodzajów saun, baseny na zewnątrz z widokiem na góry, groty solne i leżaczki dla zmęczonych. Super doświadczeniem był seans aromatyczny, gdzie wirtuoz ręcznika i wachlarza** posyłał ku adeptom kapieli wyjątkowo gorące podmuchy o zapachu lawendy.
  5. No i w końcu pora na szusowanie! Swoją przygodę na nartach zaczęłam w wieku około 5 lat (epickim zjazdem na krechę prosto w siatkę :D), ale już po kilku latach przerzuciłam się na deskę. I zaczęła się równia pochyła: pasmo upadków i nieszczęść. Ale swego dopięłam (zodiakalne Barany w końcu są uparte) i w sumie śmigam całkiem nieźle. Przynajmniej liczba upadków się zmniejszyła, więc wg mnie jest bardzo spoko. Ale za to On…rozpoczął swój zażarty bój z nartami, co znacznie ograniczyło wybór stoków: miały być długie i płaskie po tym jak Suche niedaleko Poronina okazały się strome niczym alpejskie lodowce. I trafiliśmy na stok w miejscowości Małe Ciche: małe stoki – owszem, ciche przy takiej liczbie ludzi być nie mogą! Reasumując: dla początkujących stok daje radę – On opanował jakże trudną sztukę skręcania na nartach (na razie w lewo, na skręt w prawo przyjdzie pora). Ja jednak miałam wrażenie, że jestem Jagną Marczułajtis w porównaniu z resztą snowboardzistów, więc ewidentnie coś poszło nie tak!

I na koniec polecamy Żabi Dwór: daaaaaaaleko od Krupówek, ale jedzenie daje radę! Przysmak „Bacoski” i Żurek „Spadowiec” zdobył nasze podniebienia! No i grzane piwo też do najgorszych nie należało 🙂

Gdyby ktoś chciał mieć Żabi Dwór tuż za rogiem, to proponujemy z czystym sumieniem nocleg w Willi 5 Dolin.

* zbieżność z książką nieprzypadkowa. Jeżeli chcecie poczytać o zimowej stolicy Polski warto nabyć książkę Zakopane odkopane. Lekko gorsząca opowieść góralsko-cepersk

** fachowa nazwa: saunamistrz 🙂

5 thoughts on “Zakopane Odkopane*”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s